Rozdział V
UWAGA: POST ZAWIERA TREŚCI 16+
***
***
Leżała z nim na łóżku. Wtulona w niego rozmyślała o tym co się wydarzyła wcześniej. Dwie godziny temu......
***
- Chodź wejdziemy do środka. - powiedział ciepło.
- Poczekajmy jeszcze chwilę. - rzekła nadal wtulona w niego.
Wszczepiła się w Johnnego jakby był jej ostatnią deską ratunku przed spadnięciem w dół.
- Chodź, wiesz trochę mi zimno. - uśmiechnął się.
Złapała go za rękę. Poszli razem do głównych drzwi. Johnny szybko znalazł klucze i weszli do środka. W jego domu pachniało wanilią i cynamonem. Zdjęła kurtkę Johnnego i powiesiła na wieszaku w przedpokoju. Zdjęła buty i położyła je pod wieszakami. Następnie weszła do pięknego białego salonu. Pełno było tam najróżniejszych roślin. Małe o ciekawym kształcie, jak i duże równo się rozrastające. Wielka biała kanapa wyróżniała się wśród zieleni. Kuchnia była połączona z salonem Johnny nastawił wodę na herbatę i oparł się o blat spoglądając na Julię. Z ciekawością oglądała każdy element wystroju. Wolno przejeżdżała palcem po grzbietach książek.
- Herbatę mam tylko czarną, a kawę skończyłem rano. - powiedział. - Nie spędzam tu dużo czasu. Tylko przychodzę się wyspać, napić kawy między kręceniem filmów.
- Rozumiem to musi być trudne. - odparła Julia.
- Tak się tylko wydaje. Męczące, tak. Trudne, raczej nie.
-Mam ci pomagać w tej pracy?
- Trochę.
- To dziwne. Wydaje mi się jakbym znała cię od dawna. A ty, zachowujesz się tak jakbyś mógł wszystko. Co by było gdybym nie zgodziła się na pracę z tobą i nie chciała z tobą rozmawiać?
- Skarbie, staram się spełniać moje marzenia, a spotkanie z tobą było jednym z nich.
- Mimo wszystko to odrobinkę dziwne. Każda dziewczyna chciałaby być na moim miejscu.
- Nie wątpię. - uśmiechnął się zawadiacko. - Ale jesteś ty i raczej nie chcę tego zmienić.
Wyłączył piszczący czajnik i zalał herbatę wrzątkiem.
- I gotowe. - powiedział. - Mam nadzieję, że nie jesteś głodna, bo te szafki naprawdę są puste. Może jest tam paczka chrupek. Ale nie liczyłbym na to.
- Okej. - wzięła gorący kubek z herbatą i napiła się. - Nie jestem głodna, nie martw się.
Rozmawiali jeszcze przez chwilę.
- Jak chcesz możesz zwiedzić główne piętro.
- Też jest tak ładne i minimalistyczne jak parter.
- Sama się dowiedz.
Poszła kręconymi metalowi schodami na piętro. Był tam gabinet, sypialnia i jedna łazienka. Najpierw poszła do gabinetu. Na biurku leżało trochę rozwalonych papierów. Odsunęła kartki. Pod nimi leżał jego pamiętnik. Wzięła go do ręki, a następnie odłożyła na miejsce. Nigdy nie czytała cudzego pamiętnika i nie chce tego zmieniać. Przejrzała inne dokumenty. Znajdowały się tam umowy, rachunki. Gdyby ktoś nie wiedział, że jest to gabinet Johnnego Deppa uznałby, że należy on do zwyczajnej osoby. Wyszła z gabinetu i udała się do sypialni. Nie zapalając światła weszła do środka. W ciemności widziała tylko małe szafeczki znajdujące się po obu stronach wielkiego łóżka z baldachimem. Nagle poczuła czyjeś ręce na swojej talii i pocałunek w szyję. Wiedziała, że to Johnny. Powoli całował ją po szyi przesuwające ręce po jej ciele.
- Skarbie. - szepnął. - Mogę to zrobię to z tobą? - spytał. -Tak bardzo tego pragnę.
Czuła jak każdy pocałunek wypala trwały znak na jej ciele. Drobny dotyk powodował coraz szybsze bicie jej serca. Każda komórka w jej ciele, jakby budziła się do życia pod jego dotykiem. Mocny zapach perfum rozchodził się po pomieszczeniu. Prawie nie mogła oddychać kiedy on wtapiał się w nią jeszcze bardziej. Odwróciła się do niego mocno pocałowała go w usta i jednym szarpnięciem rozpięła mu koszulę.
- Tak, też tego chcę. - powiedział szybko łapiąc powietrze.
Lekko i ostrożnie przesuwała palcem po jego klatce piersiowej. Pocałował ją mocno.
- Kocham cię. - powiedział. - Ty też mnie kochasz?
- Teraz jestem pewna, że tak.
Pomógł jej zdjąć sukienkę tak, że została w samej bieliźnie. Johnny się rozebrał. Podziwiała jego mięśnie i tatuaże przez chwilę, a następnie rzuciła mu się w ramiona. Położyli się na łóżku. I dalej chyba nie trzeba opisywać co robili.......
Komentarze
Prześlij komentarz