Rozdział III
***
***
Następnego dnia wstała bardzo wcześnie rano. Umyła się, ubrała i zeszła na dół na śniadanie do hotelowej restauracji. Trafiła na szwedzki stół. Wzięła z niego croissanta i kawę. Usiadła przy stoliku i zaczęła jeść przeglądając gazetę pozostawioną przez kogoś na krześle. Zapewne przez jakąś kobietę z dużą kieszenią. Piękna reklama Diora, Prady i po zakreślane niektóre produkty świadczyły o tym, że właścicielka gazety planuje je kupić. Julia odłożyła gazetę na stolik i spojrzała w górę. Nad nią znajdował się piękny, misternie zdobiony żyrandol. Rozejrzała się po sali. Oprócz niej w sali były jakieś trzy osoby. Julia postanowiła wrócić do "pokoju" i pogrzebać trochę w laptopie, odnaleźć CV.
Ruszyła z miejsca i poszła do windy. Dotarła pod drzwi i odruchowo nacisnęła na klamkę. Drzwi były otwarte. Choć myślała, że je zamknęła. Weszła do środka. Na porcelanowym stoliku stała butelka wina. Przed wielkim oknem stał ktoś z kieliszkiem. Odwrócił się do niej i uśmiechnął dobrotliwie.
- Witaj. Pomyślałem, że wpadnę. Widziałem cię wczoraj. - powiedział.
- Taaaakkk. Też ciebie widziałam.
- Dlaczego wtedy uciekłaś? - spytał zasmucony.
Nie chciała go zranić. Nie wiedziała kim jest, ale zawsze sobie powtarzała, że nikt nie powinien poczuć się skrzywdzony.
- Nie ufam ludziom po tym co mi zrobili. - chciała, żeby to brzmiało jak najdelikatniej w świecie.
Zagryzł dolną wargę. Spuścił głowę jakby był zawstydzony. Odłożył kieliszek na stół i stanął przed nią.
- Myślałem, że zdobyłem twoje zaufanie. - powiedział zbolałym głosem.
- Może zmienimy temat. Jak się tu dostałeś?
- Wszystkie karty działają tak samo. Ty też mogłabyś wejść otwierając drzwi do czyjegoś pokoju. - powiedział łamiącym się głosem. Westchnął. Popatrzył się na nią, spuścił głowę. Znowu popatrzył tym razem w oczy. I pocałował Julię. Wydawało jej się, że umiera pod wpływem jego dotyku był taki delikatny, ciepły. Jej serce biło z szybkością światła. Odwzajemniła pocałunek, a kiedy to zrobiła. Popatrzył jej w oczy, uśmiechnął się i wyszedł.
***
Stała wryta jeszcze przez dziesięć minut. Nie wiedziała czy to sen. Jego dotyk był taki przyjemny i nieśmiały. Dotknęła swoich ust jakby jeszcze nie wierzyła. Następnie wyjęła CV przerobiła je odrobinę i spakowała torbę. Miała jeszcze czas do godziny 15:00. Sięgnęła po książkę z regału. Przeczytała dwa rozdziały, ale i tak trudno było jej się skupić. Cały czas myślała tylko o nim. Wiedziała, że musi go skądś znać. Tylko skąd? Tego już nie wiedziała. Spojrzała na datę 24.05.1994.
Data doskonała na przechadzkę po mieście. Zdecydowanie za dużo wrażeń jak na początek dnia. Przeszła kawałek i znalazła się w skromnym parczku. Usiadła na jednej z ławek. Włożyła słuchawki i włączyła muzykę. Kolejne piosenki jakby opisywały jej życie, to co przeżyła. Nie mogła dłużej się hamować. Życie nauczyło ją być obojętnym na to co się dzieje. Zamknąć swoje serce raz na zawsze. Lecz teraz coś jakby pękło. Ta bezpieczna ochrona przed zranieniem była nie zbyt wystarczająca. Może zamknięcie siebie i swoich uczuć przed światem nie było tak dobrym wyjściem jak myślała. Bycie oschłym i złym dla innych powodowało, że czasem czuła ukojenie, ale nie chciała się zachowywać jak jej rodzice. Nie chciała być taka jak oni. Zrozumiała to dopiero teraz. Każde działanie niszczyło jej serce, każde działanie zbliżało jej zachowanie do sposobu bycia jej rodziców. Ten jeden pocałunek skruszył ją całą... Dosłownie...
Wyrwała się z zamyślenia i wróciła do pokoju hotelowego. Starała się zachowywać tak jak chciała, a nie tak jak jej rodzice. Uśmiechała się do każdej spotkanej osoby. Kiedy ktoś odwzajemniał ten uśmiech jej dusza się cieszyła. Spakowała torbę, poprawiła usta beżowo-różową szminka i ruszyła na miasto. Po drodze zaszła do Starbucksa. Kupiła kawę, wypiła na miejscu i ruszyła w stronę agencji.
Kiedy dotarła, weszła nie pewnym krokiem do środka. Rozejrzała się dookoła. Wszystko było urządzone w bardzo minimalistycznym stylu.
- Dzień dobry! - powiedziała w stronę dziewczyny siedzącej przy stanowisku pierwszym.
Odwróciła się do niej i popatrzyła znudzonym wzrokiem. Na jej bluzce była tabliczka z imieniem "Grace".
- W czym mogę pomóc? - spytała marszcząc brwi.
- Szukam pracy. To moje CV. - podała papiery Grace - Może znajdzie się jakaś młoda gwiazda, która mnie przyjmie.
- Może. Poszukam. Usiądź i poczekaj chwilę.
Grace otworzyła szufladę i wyjęła z niej teczkę, parę kartek z długimi listami różnych osób, następnie przejrzała jej CV. Spojrzała na kartki z ofertami, znów zerknęła na CV i westchnęła. Po pięciu minutach odezwała się do Julii:
- Jest parę takich osób. To będzie twoja pierwsza praca. Mogę mówić ci na ty? - Julia skinęła przytakująco głową. - Ale skończyłaś bardzo dobre studia, więc myślę, że dałabyś sobie z nimi radę...
Nagle przybiegł chłopak podrzucił jej na biurko jakiś list i powiedział:
- Masz to przeczytać jak najszybciej. To pilne. - rzekł i pobiegł dalej.
- Przepraszam na chwilkę. - powiedziała Grace.
Otworzyła list. Czytała go szybko i szeroko otwierała oczy z niedowierzania. Spojrzała na Julię, przeczytała opis dziewczyny z listu, uspokoiła się, westchnęła i powiedziała, wciąż patrząc na kartkę z tajemniczą wiadomością.
- Pojawiła się oferta pracy dla ciebie. Dość ciekawe. Nasz współpracownik stracił menadżera i poszukuje kogoś takiego jak ty. - znów westchnęła. - Jeżeli to weźmiesz i nie stracisz pracy przez miesiąc to ci gratuluję, bo zdobędziesz sławę. Zdradzę ci jego imię i nazwisko, jeżeli zgodzisz się na spotkanie z nim, rozmowę próbną.
- Oczywiście, że się zgodzę, ale niech pani nie mówi kto to. Chce mieć niespodziankę.
- Uwierz będziesz mieć. Robią teraz zdjęcia do filmu i chce spotkać się teraz z ewentualną osobą nadającą się na tą pracę. Tu masz adres. - zapisała go Julii na kartce i podała. - Jeśli nasz aktor się zgodzi wyślemy mu umowę, którą przeczytasz i podpiszesz. Jasne? - Julia kiwnęła głową. - To wszystko. Życzę powodzenia. - prychnęła.
- Nie dziękuję. - odparła Julia i wyszła z agencji.
Zatrzymała taksówkę i podjechała pod wielki budynek w którym odbywały się najwidoczniej zdjęcia.
Sekretarka z agencji wszystko załatwiła i bez problemu wpuszczono ją do środka. Na drzwiach do których została skierowana wisiała tabliczka z napisem "Don Juan De Marco". Ochroniarze sprawdzili jej dowód i wpuścili do środka. W dość sporym pokoju było masę kabli, aparatów, kamer i innych dziwnych dla Julii rzeczy. Spojrzała na swojego przyszłego pracodawce, stojącego w kostiumie filmowym i pijącego kawę z jednorazowego kubka. Mimo maski wreszcie go rozpoznała i zaniemówiła. To był ten sam mężczyzna, który ją wysłuchał i przytulił. Ten sam, który kłócił się z kimś w hotelu. Ten sam, który ją pocałował. Przez ten cały czas go nie rozpoznała. Gdyby ktoś, gdy była nastolatką, powiedział jej, że to się wydarzy nie uwierzyłaby mu. Nie rozpoznała go wcześniej. Ale już wiedziała kim jest. Parę kroków od niej stał Johnny Depp....
Wyrwała się z zamyślenia i wróciła do pokoju hotelowego. Starała się zachowywać tak jak chciała, a nie tak jak jej rodzice. Uśmiechała się do każdej spotkanej osoby. Kiedy ktoś odwzajemniał ten uśmiech jej dusza się cieszyła. Spakowała torbę, poprawiła usta beżowo-różową szminka i ruszyła na miasto. Po drodze zaszła do Starbucksa. Kupiła kawę, wypiła na miejscu i ruszyła w stronę agencji.
Kiedy dotarła, weszła nie pewnym krokiem do środka. Rozejrzała się dookoła. Wszystko było urządzone w bardzo minimalistycznym stylu.
- Dzień dobry! - powiedziała w stronę dziewczyny siedzącej przy stanowisku pierwszym.
Odwróciła się do niej i popatrzyła znudzonym wzrokiem. Na jej bluzce była tabliczka z imieniem "Grace".
- W czym mogę pomóc? - spytała marszcząc brwi.
- Szukam pracy. To moje CV. - podała papiery Grace - Może znajdzie się jakaś młoda gwiazda, która mnie przyjmie.
- Może. Poszukam. Usiądź i poczekaj chwilę.
Grace otworzyła szufladę i wyjęła z niej teczkę, parę kartek z długimi listami różnych osób, następnie przejrzała jej CV. Spojrzała na kartki z ofertami, znów zerknęła na CV i westchnęła. Po pięciu minutach odezwała się do Julii:
- Jest parę takich osób. To będzie twoja pierwsza praca. Mogę mówić ci na ty? - Julia skinęła przytakująco głową. - Ale skończyłaś bardzo dobre studia, więc myślę, że dałabyś sobie z nimi radę...
Nagle przybiegł chłopak podrzucił jej na biurko jakiś list i powiedział:
- Masz to przeczytać jak najszybciej. To pilne. - rzekł i pobiegł dalej.
- Przepraszam na chwilkę. - powiedziała Grace.
Otworzyła list. Czytała go szybko i szeroko otwierała oczy z niedowierzania. Spojrzała na Julię, przeczytała opis dziewczyny z listu, uspokoiła się, westchnęła i powiedziała, wciąż patrząc na kartkę z tajemniczą wiadomością.
- Pojawiła się oferta pracy dla ciebie. Dość ciekawe. Nasz współpracownik stracił menadżera i poszukuje kogoś takiego jak ty. - znów westchnęła. - Jeżeli to weźmiesz i nie stracisz pracy przez miesiąc to ci gratuluję, bo zdobędziesz sławę. Zdradzę ci jego imię i nazwisko, jeżeli zgodzisz się na spotkanie z nim, rozmowę próbną.
- Oczywiście, że się zgodzę, ale niech pani nie mówi kto to. Chce mieć niespodziankę.
- Uwierz będziesz mieć. Robią teraz zdjęcia do filmu i chce spotkać się teraz z ewentualną osobą nadającą się na tą pracę. Tu masz adres. - zapisała go Julii na kartce i podała. - Jeśli nasz aktor się zgodzi wyślemy mu umowę, którą przeczytasz i podpiszesz. Jasne? - Julia kiwnęła głową. - To wszystko. Życzę powodzenia. - prychnęła.
- Nie dziękuję. - odparła Julia i wyszła z agencji.
Zatrzymała taksówkę i podjechała pod wielki budynek w którym odbywały się najwidoczniej zdjęcia.
Sekretarka z agencji wszystko załatwiła i bez problemu wpuszczono ją do środka. Na drzwiach do których została skierowana wisiała tabliczka z napisem "Don Juan De Marco". Ochroniarze sprawdzili jej dowód i wpuścili do środka. W dość sporym pokoju było masę kabli, aparatów, kamer i innych dziwnych dla Julii rzeczy. Spojrzała na swojego przyszłego pracodawce, stojącego w kostiumie filmowym i pijącego kawę z jednorazowego kubka. Mimo maski wreszcie go rozpoznała i zaniemówiła. To był ten sam mężczyzna, który ją wysłuchał i przytulił. Ten sam, który kłócił się z kimś w hotelu. Ten sam, który ją pocałował. Przez ten cały czas go nie rozpoznała. Gdyby ktoś, gdy była nastolatką, powiedział jej, że to się wydarzy nie uwierzyłaby mu. Nie rozpoznała go wcześniej. Ale już wiedziała kim jest. Parę kroków od niej stał Johnny Depp....
GENIALNE ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję ^^
UsuńTo. Jest. Niesamowite!
OdpowiedzUsuńPoprzednie rozdziały były w porządku, ale widzę że dopiero się rozkręcasz :) Mega się wciągnełam, ta historia jest taka urzekająca <3
Dziękuje. Nawet nie wiesz jak się cieszę, gdy widzę takie pozytywne komentarze. <3
Usuń