Rozdział I
***
***
10 lat później
***
Szła powoli ulicą Nowego Yorku. Przypominała sobie najpiękniejsze i najgorsze momenty w swoim życiu. Każda chwila była spływającą łzą po policzku. Patrzyła na ogromne wieżowce. Jak łatwo spełnić swoje marzenia, jeśli się tylko chce. Mimo że nie lubiła swojej dawnej nauczycielki angielskiego to w głębi duszy dziękowała jej za to, że nauczyła ją języka, którym mogła posługiwać się na całym świecie. Kolejna łza spadła na jej nową bluzkę. Nagle poczuła czyjąś rękę na ramieniu.
- Wszystko dobrze? - spytał po angielsku zakłopotany nieznajomy.
Julia zaniemówiła. Spoglądała na nią para pięknych głębokich, czekoladowych oczu. Spod granatowego kapelusza mężczyzny wysuwały się kosmyki ciemno brązowych włosów. Na nosie miał czarne niczym wyróżniające się okulary. Był ubrany w kurtkę w kolorze khaki, białą koszulę i sprane dżinsy. Był przystojny, nawet bardzo.
- Taak - odpowiedziała nadal oszołomiona Julia.
- Dlaczego płaczesz? - spytał z troską na twarzy.
Nikt nigdy się o to jej nie spytał. Nikt. Czuła szok, a zarazem radość. Nawet rodzice nie pytali oto. A tu ktoś nieznajomy się o to spytał. Czy aby na pewno nieznajomy? Skądś znała tą twarz.
- Nie ważne - mruknęła, choć w duchu wolała wylać swoją litanię żali.
Targana myślami, że to może być pierwsza i ostatnia osoba, która się o nią martwi, rzuciła mu się w ramiona zalewając się łzami. Poczuła jego silne, piękne męskie perfumy. Przytulił ją i zaczął ją powoli głaskać po włosach. Stali tak przez dziesięć minut. Kiedy nieznajomy spytał:
- Może pójdziemy na kawę? Nie proponuję pojechania mojego domu, bo mogłabyś się mnie przestraszyć. - zażartował i uśmiechnął się - Niedaleko jest fajna kawiarnia, pójdziesz?
Miał taki piękny uśmiech nie potrafiła odmówić. Kiwnęła głową i ruszyła za nim ulicą.
***
Komentarze
Prześlij komentarz